jak planuję spanie na wyprawie?

4–7 minut

jeśli lubisz podróżować rowerem na trasy dłuższe niż kilka godzin od swojego domu lub dopiero zamierzasz to robić, zawsze pojawia się temat planowania noclegu. Każdy bikepackers czy sakwiarz ma swoje sposoby – niektórym wystarczy hamak między dwoma drzewami, inny rozkładają całe obozy, jeszcze inni, po przejechaniu tych 60-100 kilometrów, lubią zawsze wyspać się w wygodnym łóżku.

Żadnego z tych sposobów nie mam zamiaru krytykować czy oceniać. Chcę za to podzielić się z Tobą moimi sposobami, które wypracowałem u siebie przez ostatnie 3 lata podróży rowerem po Polsce i Europie. Częstuj się, może Ci się przydadzą.

1. Komoot wersja Premium

Pierwszym krokiem jest u mnie zawsze planowanie trasy w aplikacji Komoot. Odkąd mam wersję Premium (można ją czasem wykupić w promocji w cenie nawet 99 zł za rok, choć ostatnio ceny promocyjne wahają się w granicach 129 zł za rok), planuję w niej od A do Z całą trasę. Wersja Premium nie dość, że daje dostęp do map offline z całego świata oraz ma wbudowaną prognozę pogody na zaplanowanej trasie, to ma funkcję, która jest dla mnie niezastąpiona przy układaniu wypraw: planowanie trasy dzień po dniu.

W pierwszym kroku określa się na ile dni chce się zaplanować swoją podróż:

Podział jest bardzo prosty i intuicyjny – można go zrobić na podstawie sugerowanej sprawności, ale także według czasu jaki średnio chcemy dziennie spędzić na rowerze czy też średniej prędkości, z jaką zwykle się poruszamy. Bardzo istotnym kryterium dla mnie jest także maksymalne dziennie przewyższenie, z jakim będę musiał zmierzyć się na trasie.

Uwaga: czasem zwiększając liczbę dni możemy powiększyć także sumę dziennych podjazdów – to dlatego, że inaczej rozplanowujemy poszczególne dni i podjazd, który w „krótszej” wycieczce zaplanowany był na 2 dni, po wydłużeniu wycieczki wskakuje nam w 1 dzień.

Po wybraniu wstępnego podziału, otwiera nam się okno z poszczególnymi odcinkami i mapą etapów:

I tutaj zaczynam całą zabawę. Po pierwsze, patrzę ogólnie czy miejsca, gdzie mam się zatrzymać na nocleg, odpowiadają moim pierwotnym planom – bo może wolę nocować nad jakimś jeziorem a nie 15 km od niego? Bo może planuję zatrzymać się na noc w mieście, żeby wieczorem jeszcze je pozwiedzać? Bo może wiem, że prom, którym muszę się dostać z Lido do Wenecji kursuje tylko do godziny 18:00 – a mapa pokazuje mi wstępnie, że mogę spodziewać się tam dopiero koło 19:00?

Jeśli chcę więc dokonać jakichkolwiek zmian, wchodzę w dany odcinek i przestawiam na mapie koniec tego etapu. Komoot automatycznie zacznie kolejny dzień od miejsca, w którym zaplanowałem nocleg.

Po drugie – i tutaj widzę wielką zaletę Komoota Premium nad wersją darmową – aplikacja na koniec każdego z etapów sama proponuje mi miejsca noclegowe. Mogę to zrobić na 2 sposoby:

a. kliknąć przycisk Dodaj nocleg obok każdego z etapów trasy:

b. mogę też wyszukać noclegów w widoku mapy – ta opcja jest o tyle ciekawsza, że w filtrach mapy mogę zdecydować, czy Komoot ma mi proponować wszystkie miejsca noclegowe czy też może tylko pola namiotowe:

Na mapie, po ustaleniu filtrów, wygląda to tak:

Oba z tych sposobów mają tę zaletę, że w większości podlinkowanych miejsc noclegowych mogę znaleźć szczegółowe informacje na temat danego miejsca – adres strony www, numer telefonu, listę udogodnień czy też opinie z TripAdvisor:

Cały czas pamiętam, że dane w jakiejkolwiek aplikacji mogą nie być aktualne, dlatego zawsze przechodzę do punktu drugiego.

2. Google Maps

Tutaj sprawa jest znacznie prostsza – trasę mam już wstępnie podzieloną na etapy, dlatego wystarczy mi propozycja campingów. W wyszukiwarkę Google maps wpisuję wyrażenie „camp” i przeglądam propozycje w danym obszarze:

Ważne by pamiętać, że po przesunięciu mapy o dowolny zakres, należy znów kliknąć pojawiający się na górze przycisk z lupką: „Szukaj w tym obszarze”. Mapa aktualizuje wtedy wyniki wyszukiwania.

Oba powyższe sposoby mają tę wadę, że po tak pobieżnym wyszukaniu nigdy nie mam pewności, czy w okresie, kiedy planuję swoją podróż, dany camping będzie otwarty. Dlatego zawsze, jeśli planuję trasę przed sezonem lub na jego początku, sprawdzam stronę internetową i szukam takich informacji, a jeśli na jakimś campingu bardzo mi zależy – jak np. camping San Nicolò na Lido u stóp Wenecji, piszę też mail żeby upewnić się, że są otwarci w danym okresie.

campingowe śniadanie
3. Booking

Jeśli nie udało mi się znaleźć żadnego campingu w okolicy, w której zamierzam się zatrzymać, albo planuję nocować w jakimś dużym mieście, gdzie o campingi trudno (Bergamo, czemuż nie masz campingu?), niezastąpiony zostaje Booking (lub inne serwisy rezerwacyjne). Przy podróżach zagranicznych często robię wstępną rezerwację noclegu, zawsze wybierając takie miejscówki, w których przedpłata nie jest wymagana i w których obowiązuje bezpłatne odwołanie rezerwacji do któregoś momentu.

Booking idzie w ruch także wtedy, kiedy chcę zaplanować noc w miękkim łóżku (u mnie jest to średnio raz na 5-7 dni).

4. czytam o zasadach biwakowania w internecie

Niektóre kraje mają w swoich przepisach (albo w ich braku) zagwarantowane, że nocowanie „na dziko” jest tolerowane. Tutaj wielki plus dla polskiego programu Lasów Państwowych „Zanocuj w lesie”, dzięki któremu w polskich lasach zostało wyznaczonych ponad 600 tysięcy hektarów na spanie „na dziko”. Wszelkie zasady programu oraz mapa wyznaczonych terenów dostępna jest na stronie internetowej: https://zanocujwlesie.lasy.gov.pl/

„na dziko” między winoroślami u stóp wygasłych wulkanów nad Balatonem

Niestety większość krajów ma bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące nieformalnego biwakowania, dlatego zawsze przed podróżą doczytuję, czego można się spodziewać.

Dla przykładu dzisiaj dowiedziałem się, że spanie na dziko we Włoszech jest z reguły zakazane, ale za biwakowanie wg włoskiego prawa uważane jest ustawienie namiotu w jednym miejscu na co najmniej 48 godzin, a więc:

nawet gdzie jest to wyraźnie zabronione, nocne biwakowanie od zmierzchu do świtu, z namiotem lub bez, pozostaje zgodne z prawem.

cyt. za: fringeintravel.com
5. aplikacja Caravanya

Wybór wcześniejszych kampingów poszerzam o przejrzenie aplikacji Caravanaya, gdzie dodatkowo mogę znaleźć oznaczone specjalnym symbolem propozycje dzikich miejscówek. Nie jest ich dużo, ale udało mi się wyszukać kilka propozycji, które zamierzam w maju przetestować we Włoszech.

Aplikacja przygotowana jest zarówno na Androida jak i iOS i można ją pobrać przez oficjalną stronę – KLIK.

6. Fora i grupy

Ostatnim krokiem, żeby dopieścić mój plan i nie mieć przekonania, że mogłem pominąć fajną miejscówkę, jest lektura różnego rodzaju forów czy grup na Facebooku, np.

czy też bardziej tematyczne grupy, jak np.:

A Ty? Masz jakieś inne ciekawe miejsca, gdzie wypatrujesz miejsca na biwak rowerowy? Podziel się w komentarzu, chętnie przetestuję inne sposoby.

Dodaj komentarz

jadę dalej