reisefieber, czyli czy mi się chciało jechać?

2–3 minut

to już dziś.

Przygotowywałem się do tej wyprawy przez ostatnich 9 miesięcy. Najpierw pojawił się zalążek trasy, o czym mowa we wpisie Śladami Elio. Potem kupno nowego roweru, zmiana podejścia sposobu pakowania z oblężniczego (sakwy) na bardziej sportowe (bikepacking), choć wiem, że do ideałów mi jeszcze daleko. 

Ostatnie 3 miesiące to zdecydowanie praca nad wydolnością i sprawnością.

Pierwszy raz w swoim życiu nie schowałem roweru na sezon zimowy, tylko jeździłem kiedy się dało i na ile pozwalała mi pogoda. Od października do końca kwietnia wykręciłem 2078 kilometrów. Moja kondycja w tym momencie jest taka, z jaką zamknąłem wrzesień.

W ostatnich miesiącach uzupełniałem swoją rowerową garderobę. Bikepacking nie pozwala na spakowanie takiej ilości ciuchów, jak 70-litrowe sakwy od Ortlieba, dlatego liczy się każdy centymetr sześcienny materiału.

Co kilka dni więc sprawdzałem pogodę na planowanej trasie, wyszukiwałem historyczne odczyty temperatury i kupowałem potrzebne koszulki, spodenki i bluzy. A moja szafa straciła przez to plecy, bo dobijanie kolejnych warstw przetrąciło jej kręgosłup.

Przyszedł czas na testy. Miesiąc temu wybrałem się na weekendową wycieczkę pod namiot, żeby sprawdzić, czy zdołam spakować się na 3 tygodnie w nowe torby od Restrapa. System pakowania dał radę, ale nie mogłem tego samego powiedzieć o moim starym śpiworze. Noc nad Pilicą wyszła zwycięsko z potyczki z puchem o komforcie do 9°C.

Ranek nad Pilicą

Tak więc kupiłem nowy śpiwór. Ledwo zmieścił się do przedniej torby na widelec (musiałem użyć starego worka kompresyjnego, bo fabryczny był za szeroki), ale jest 2 razy cieplejszy (komfort +3,7°C). Oby alpejskie noce nie były mu straszne.

Tydzień temu pojechałem na Coffee Ride do Białegostoku, żeby odciąć trochę głowę od planowania i przygotowań i… po tej wycieczce straciłem chęć do jeżdżenia.

Nie, to nie trasa czy ludzie dali taki efekt. Po prostu złapałem czkawkę. Jazda nie dawała mi już takiej radości; zmęczyłem się też nieustannym zastanawianiem się, o czym jeszcze muszę pamiętać i o co zadbać.

Odstawiłem rower na 9 dni. Pierwszy raz od roku. Skupiłem się na dopięciu tematów w pracy przed urlopem i na rowerowym resecie głowy.

I wtedy poczułem, po co to wszystko.

Ostatni tydzień w pracy mnie dojechał: najpierw delegacja, potem redukcje etatów, a na koniec, wczoraj, nagła zmiana koncepcji kampanii, nad którą pracowałem przez ostatnie 2 miesiące. To ja już wolę stres związany z niepewną pogodą i tym, czy w okolicach Bad Hofgestein czy Tarvisio szlak będzie przyprószony śniegiem (padało tam przez ostatnich kilka dni). Dziękuję, postoję. A właściwie to dziękuję, pojadę.

Elio gotowy. Ja też.

Siedzę więc w pociągu, zmęczony ale szczęśliwy. Zamierzam w kierunku Wiednia, tam czas na obiad i kawkę z przyjacielem, a po południu pociąg do Salzburga i już jutro będę na trasie. I w zasadzie mam w dupie, czy dam radę i czy wiatr będzie wiał w twarz czy w plecy. Ważne że będę jechał. Ważne że będę sam, ze swoimi myślami, że znów poczuję to coś, co czułem 3 lata temu na R10, w 2022 gdzieś między Zakopanem a Soliną a rok temu w winnicy Horvath Pince nad Balatonem.

I postaram się po raz pierwszy to coś ubrać w słowa, żeby za 4-5 miesięcy móc do tego wrócić i poczuć to kolejny raz.

Odpowiedzi

  1. Awatar Twoja kopiarka

    Siedzę i siedzę, czytam i czytam… Myślę, że zgadzam się z każdym Twoim słowem. Po ostatnim tygodniu również wolę stres związany z niepewną pogodą. Czy Wiedeń powita nas, spacerowiczów, słońcem idealnym do zwiedzania czy może deszczem? A co z Tatrami? Warunki będą ok dla początkujących piechurów, a może będziemy zmieniać plan wędrówki?

    Tak, ja też podziękuję i pojadę. Trzymam bardzo mocno kciuki za Twojego eurotripa i będę regularnie sprawdzać Twoje konto na IG. A po tym poście zastanawiam się, czy samej nie wrócić do blogowania… nawet tylko dla spokoju w głowie.

    Enjoy, i niech siodełko wygodne Ci będzie!

    Polubienie

    1. Awatar Jacek Rudziński

      Pisz, kochana, pisz. Daj mi paliwo do myślenia ☺️

      Polubienie

Dodaj komentarz

jadę dalej